Wybory parlamentarne w 2015 roku były niezwykle udane dla środowiska wolnościowego. Dzięki KWW Kukiz’15 do Sejmu weszła rekordowa reprezentacja posłów o poglądach wolnościowych. Dodatkowo duża część tych osób reprezentowała także poglądy konserwatywne i patriotyczne.

Wydawało się, że to właśnie stowarzyszenie Kukiz’15 będę głównym parasolem, który pozwoli zjednoczyć wszelkie wolnościowe środowiska. Właśnie ta organizacja rozdawała karty i na niej ciążył obowiązek „budowy wspólnej platformy” oraz gromadzenia elektoratu. Pierwsze miesiące po wejściu do parlamentu były owocne. Kukiz’15 zyskiwał w sondażach, ale szybko zaczęło dochodzić do rozłamów. Kolejni posłowie zaczęli opuszczać klub i dołączać do innych ugrupowań. Po trzech latach kadencji liczebność posłów klubu zmniejszyła się z 42 do 28 i w niedalekiej przyszłości powinny dojść do kolejnych wystąpień.

Oliwy do ognia dodaje słaby rezultat Kukiz’15 w wyborach samorządowych – 5,63%. Tym samym nie zdobył żadnego mandatu w sejmiku wojewódzkich. Druga wolnościowa formacja – Wolność – zanotowała fatalny wynik – 1,59 %. Jakby tego było mało, słaby rezultat jeszcze zaognił antagonizmy pomiędzy ugrupowaniami.

Podsumujmy, w tej chwili mamy na scenie jedno wolnościowe stowarzyszenie – Kukiz’15 – mające 26 posłów. W łonie tego stowarzyszenia dwóch posłów należy do partii Unii Polityki Realnej. W Sejmie jest także dwóch parlamentarzystów Wolności i lider stowarzyszenia Skuteczni. Ponadto poza parlamentem działają m.in. Kongres Nowej Prawicy (posiadający dwóch europosłów), Prawica Rzeczpospolitej (posiadająca jednego europosła) i inne mniejsze organizacje i stowarzyszenia.

Nie wymieniłem w tym gronie Partii Republikańskiej i Partii Porozumienie, którzy uważają się za wolnościowe, ale swoim działaniem i przykładaniem ręki do etatystycznej i socjalistycznej polityki rządu przeczą tym ideom. Tak samo jest w przypadku Ruchu Narodowego, który z ostatnich latach w swoich założeniach programowych wyraźnie zrezygnował z wolności osobistej oraz gospodarczej. Oczywiście nic nie jest przekreślone, ale Republikanie i Porozumienie raczej „pójdą z PiSem”. Ruch Narodowy może powrócić na właściwy kurs, jeśli jego linia programowa nawiążę do tej z wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku.

Tak czy inaczej formacje, które mają w swoich założeniach walkę o wolność mają spory potencjał. Gdybyśmy zsumowali wyniki ugrupowań o tym charakterze, to za „wolnością” w 2015 roku głosowało ponad 2 miliony obywateli, czyli prawie 13 % głosujących. W tegorocznych wyborach samorządowych, które zawsze są mniej korzystne dla takich formacji wynik ten wyniósłby około 9%. Oczywiście poprzez merytoryczną pracę można ten wynik poprawić, ale niestety nie widać wśród nikogo żadnej woli dogłębnej zmiany.

Kukiz’15 planuję rozmowy z Bezpartyjnymi Samorządowcami, czyli  istnieje zagrożenie, że czynnik wolnościowy nie będzie górował w ugrupowaniu. Taki zabieg może skończyć się tym, że do parlamentu ponownie wejdą osoby niezdefiniowane ideowo i szybko opuszczą klub. Nie wiadomo, czy stowarzyszenie Kukiz’15 będzie funkcjonowało w obecnej formie, czy też przekształci się w partię polityczną.

Problem z partią Wolność leży przede wszystkim w tym, że jej liderzy nie potrafią zrozumieć swego położenia. Wolność nie jest dominującą formacją i nie ma w ręku żadnych kart. Poza tym wydaję się, że głównym celem członków partii jest przekroczenie progu 3% zapewniającego subwencję, a nie 5% dającego wejście do parlamentu. Jeśli liderom Wolności zależałoby na tym, aby wejść do parlamentu, to szybko dogadaliby się z Kukiz’15 i wystartowali jako Komitet Wyborczy Wyborców wprowadzając kilku przedstawicieli do Sejmu, ale nie inkasując subwencji.

W ostatnich dniach Wolność utworzyła wspólnie z posłem Skutecznych koło poselskie „Wolność i Skuteczni”. Oby to był dobry prognostyk przed kolejnymi rozmowami. Być może przed majowymi wyborami uda się przekonać do współpracy kolejne twory polityczne. Kolejnym naturalnym partnerem do rozmów powinien być poseł niezrzeszony Marek Jakubiak, który planuje utworzenie własnego ugrupowania.

Inne organizmy polityczne wystartują same albo dołączą do dwóch wyżej wymienionych, ale w dłuższej perspektywie nie zmieni to nic. Jeśli taka tendencja się utrzyma to prawdopodobnie ani Kukiz’15 ani Wolność nie znajdzie się w parlamencie 2019-2023. Tym samym nie znajdziemy w Sejmie ani jednego wolnościowca.

Wszystko super, ale to woda na młyn dla aktualnie rządzącego układu. PiS będzie miał samodzielną większość i żadnej merytorycznej opozycji. Z kolei PO stanie się ostoją parlamentarnej wolności, a do tego w grze pozostaną postkomunistyczne SLD i PSL.

Naprawdę czy chcemy takiego scenariusza? Każdy polityk, który może coś zrobić w tej sprawie musi zadać sobie pytanie, czy aby na pewno chce, aby tak to wyglądało w przyszłym roku? Czy nie lepiej raz na cztery lata zacisnąć zęby i zjednoczyć się w słusznym celu? Dla dobra Polski i Polaków. Dla wolności gospodarczej i osobistej. Jeśli nie zrobią tego, to będzie jasną odpowiedzią, ze ważniejsza jest dla nich duma , honor oraz własne interesy. A my olejne lata spędzimy pod butem etatyzmu i socjalizmu.

Tomasz Bojanowski