BANNER REKLAMOWY

images not found

WESPRZYJ NAS

Pomóź budować
konserwatywno-liberalne
środowisko

Projekt „Polska bez długu” rozwija się i ma się dobrze. Prezentujemy wyznanie napisane przez naszego partnera i przyjaciela Krzysztofa Boruszewskiego. Autor jest także znakomitym rysownikiem i przekazał nam część swoich prac, dostępnych na stronie projektu.

Projekt „Polska bez długu” rozwija się i ma się dobrze. Prezentujemy wyznanie napisane przez naszego partnera i przyjaciela Krzysztofa Boruszewskiego. Autor jest także znakomitym rysownikiem i przekazał nam część swoich prac, dostępnych na stronie projektu.

~~//~~

Jestem narkomanem.

I to na wykończeniu.

Najgorsze jest to, że mam świadomość tego problemu, ale sam nie potrafię go zwalczyć. Pomimo tego, że wiem jakim jestem obciążeniem dla mojej rodziny. Kocham moją żonę, kocham moje dzieci. Jednak wiem, że niszczę im życie, ich przyszłość. Sam już nie potrafię zliczyć ile pieniędzy wyrzuciłem już w te błoto. Najpierw sprzedałem wszystko co się da; biżuterię, pamiątki rodzinne, samochód, telewizor, pralkę, lodówkę, zabawki moich dzieci, ubrania itp. Potem zacząłem się zapożyczać u znajomych, znajomych-znajomych i wszystkich instytucji które dały się nabrać na moją śpiewkę z inwestycjami w nową firmę, która da nowe miejsca pracy itd. Ba! Dostałem nawet dofinansowanie z jakiegoś tam funduszu. Jestem dobrym aktorem, potrafię manipulować ludźmi. No, ale wszystko ma swoje granice, prędzej czy później każde najmniejsze kłamstwo wyjdzie na jaw. Ale wtedy to już będzie przesrane. Jak już mówiłem; najbardziej jest mi żal dzieci, no i mojej żony, która pewnego dnia mi je zabrała i gdzieś wyjechała. Powiedziała mi wtedy; że ze mną nie da się już żyć i że rujnuję im życie, nie ma ze mną już przyszłości. Nie mam jej tego za złe, i tak jestem pełen podziwu dla tego, ile czasu ze mną zmarnowała, z moim problemem. I moje dzieci, które przychodziły do mnie – obrzyganego, naćpanego – i pytały; co się ze mną dzieje, czy jesteś chory tatusiu? A ja im podbierałem pieniądze ze świnki skarbonki. Nie mogę patrzeć w lustro. Sam nawet nie próbowałem sobie pomóc. Nie potrafię. Mam ciągły głód. Byli tacy, którzy próbowali mi pomóc. Przynajmniej tak deklarowali. Eleganciki w krawatach, zmieniali się co jakiś czas, ale miałem wrażenie że to byli ciągle ci sami, te same gęby. Mówili, że zaopiekują się mną i moją rodziną. Żonie mówili, że mnie wyleczą, ale potrzebują funduszy. Żona pokryła połowę kosztów leczenia, drugą połowę mieli pokryć oni, tak przynajmniej mówili. Owszem, przynosili mi jakieś leki, robili zastrzyki, mówili że to mi pomoże, że to takie substytuty. Okazało się, że było to te same gówno co brałem wcześniej, tylko że w piękniejszych opakowaniach. Przychodzą do mnie, do tej pory. Co mam robić, przecież stale jestem na głodzie. Ciągle więc biorę to, co oni mi dają, chociaż wiem, że to tylko pogarsza sprawę. Wiem, że jestem na wykończeniu, że długo już nie pociągnę. Być może jest jeszcze coś, co mogłoby mnie uratować, ale wiąże się to zapewne z ciężką pracą, okresem trudu i wyrzeczeń. A ja już chyba nie potrafię, oni chyba też tak twierdzą. Zresztą mam to w dupie, żyję z dnia na dzień, od działki do działki. Żal mi jednak moich dzieci. Zniszczyłem ich przyszłość. Długo będą nosić ciężar mojego nałogu. Oni, ich dzieci i wnuki zapewne też. Ale ja nie mam już siły z tym walczyć, słyszałem zresztą już wiele o tego typu przypadkach. Nikt z tym nie walczy, narkomanem jest się do końca swojego życia. A umiera się szybko i w ciężkich bólach. Mówię to wam ku przestrodze. Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

 

Nazywam się Dług Publiczny.

~~//~~

© 1999-2021 Stowarzyszenie Koliber, ul. Żurawia 47/49 lok. 205, 00-680 Warszawa.

  • image not found
  • Sfinansowano przez Narodowy Instytut
    Wolności - Centrum Rozwoju
    Społeczenstwa Obywatelskiego
    ze środkow Programu Rozwoju
    Organizacji Obywatelskich
    na lata 2018 - 2030

  • image not found