Skoro opadły już emocje po wyborach prezydenckich to warto przejść do ich podsumowania analizując I i II turę. Zapraszamy do lektury tekstu przygotowanego przez Jana Paecha z KoLiber Poznań.

I tura

Jak było do przewidzenia, I miejsce uzyskał Andrzej Duda, który zdobył ponad 8 mln głosów, co przełożyło się na 43,5% poparcia. Za nim uplasował się Rafał Trzaskowski z wynikiem 30,46% – niecałe 6 mln głosów. Na ostatnim miejscu podium znalazł się Szymon Hołownia zdobywając 13,87%, co oznacza, że zaufało mu ponad 2,5 mln wyborców. Poza podium, na 4. miejscu, był Krzysztof Bosak z wynikiem 6,78%, czyli ponad 1,3 mln osób. Bardzo rozczarowująco wypadł Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Robert Biedroń, którzy zajęli odpowiednio 5. i 6. miejsce nie przekraczając nawet 3%. Taki wynik może dziwić zwłaszcza, że kandydaci pochodzą z partii, które w sondażach uzyskują dużo lepsze wyniki od nich samych. Wśród tzw. „planktonu politycznego” zwycięzcą został Stanisław Żółtek z wynikiem 0,23%, co oznacza że oddało na niego głos ok. 50 tys. osób. Na kolejnych miejscach znaleźli się M. Jakubiak, P. Tanajno, W. Witkowski oraz M. Piotrowski. Można stwierdzić, że sondaże przedwyborcze, w sporej mierze, bardzo trafnie określiły wyniki I tury.

Frekwencja wyborcza wyniosła 64,51%, co daje ponad 19 mln osób, które wzięły udział w głosowaniu. Najwyższą frekwencję odnotowano w miastach powyżej 500 tys mieszkańców – 72%. Z kolei najniższą w gminach poniżej 5 tys. mieszkańców – 60%, co i tak jest ogromnym postępem w porównaniu do lat poprzednich. Rosnąca frekwencja daje dużo do myślenia. Z jednej strony wiele osób uważa, że wyższa wynika z większej świadomości wyborców oraz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Świadczy o tym, że podążamy coraz bardziej w stronę zachodnich społeczeństw. Z drugiej strony sporo osób uważa, iż jest to efekt rosnącej polaryzacji między PiS-em a PO i osobiście ku tej przyczynie bym się skłaniał. Na kandydatów z ramienia wspomnianych wyżej partii zagłosowało łącznie ponad 70% osób, które wzięło udział w głosowaniu, co biorąc pod uwagę ogólną społeczną niechęć do każdego z tych ugrupowań jest wręcz niepokojące. Polacy po prostu nie widzą alternatyw i głosują wiecznie na tzw. mniejsze zło.

Duda najwięcej głosów zdobył na wschodniej ścianie kraju oraz na wsiach i w małych miejscowościach. Nie miał tyle szczęścia w dużych ośrodkach miejskich takich jak Warszawa czy Poznań gdzie bezapelacyjnie przegrał z Trzaskowskim. Na prezydenta Dudę w znacznej mierze głosowali ludzie z podstawowym wykształceniem, bezrobotni oraz przeważnie ludzie starsi. Natomiast na prezydenta Trzaskowskiego tzw. wykształcony elektorat miejski z dużych ośrodków. Jeśli chodzi o kategorię wiekową to na Trzaskowskiego głosowała głównie młodzież i osoby w średnim wieku.

Szymon Hołownia zdobył prawie 14% głosów. Przekonał do siebie przede wszystkim ludzi w młodym i średnim wieku. Najwięcej głosów poparcia uzyskał w województwie lubuskim (ponad 17%) potem w Opolskim, Wielkopolsce, w Pomorskim oraz na swoim rodzinnym Podlasiu. Na pierwszym miejscu poza podium znalazł się kandydat z ramienia Konfederacji (Bosak), który zdobył prawie 7% głosów. Co ciekawe, zaledwie 65% wyborców Konfederacji z wyborów parlamentarnych w 2019 r. zagłosowało na Bosaka, a mimo to kandydat uzyskał ponad 1,317 mln głosów (w wyborach parlamentarnych w 2019 roku Konfederacja uzyskała ich ponad 1,25 mln) zatem jego ugrupowanie pozyskało w ciągu pół roku ok. 0,5 mln wyborców. Warto też nadmienić, że Bosak osiągnął najlepsze wyniki we wschodniej części kraju gdzie jak wiadomo jest po prostu więcej konserwatywnych wyborców.

Bez wątpienia największym rozczarowaniem I tury były wyniki liderów PSL-u oraz Lewicy – słupki nie przekroczyły nawet 3%. Z czego to wyniknęło? W przypadku Roberta Biedronia uważam, że było to spowodowane kiepsko przeprowadzoną kampanią, która była zaledwie cieniem impetu z kampanii Wiosny do wyborów europarlamenarnych w zeszłym roku. Nawet w Słupsku, w którym Pan Biedroń był prezydentem, zdobył zaledwie 3,75% głosów i wyprzedził jedynie W. Kosiniaka – Kamysza. Ten z kolei miał swoje chwile chwały w sondażach, kiedy to kandydowała jeszcze Małgorzata Kidawa-Błońska, która przez swoje wpadki nieustannie traciła poparcie na rzecz kandydata PSL-u. Jednak pojawienie się Trzaskowskiego całkowicie odmieniło sytuację. Obecny prezydent Warszawy uchronił PO przed upadkiem i kompromitacją, odzyskał również utracony elektorat. Wyborcom PSL-u nie podobał się też lekki skręt w lewo, kiedy to Władysław Kosiniak-Kamysz opowiedział się za związkami partnerskimi. Dlatego sporo wiejskiego elektoratu PSL zagłosowało na Dudę. Próba bycia „racjonalnym centrum” w wykonaniu PSL-u w wyborach prezydenckich bez wątpienia nie zdała egzaminu.

W czasie między dwoma turami mogliśmy zaobserwować wiele umizgów ze strony obydwóch kandydatów w kierunku wyborców Bosaka. Wynikało to z dwóch faktów – po pierwsze z tego, że Konfederacja wydała oświadczenie informujące, że nie udzieli poparcia żadnemu z kandydatów, co ku ironii losu zachęciło jeszcze bardziej do starania się o głosy jej wyborców, a po drugie z opinii, że od elektoratu Bosaka będzie zależał ostateczny wynik wyborów w II turze. Trzaskowski zaczął deklarować, że tak jak Bosak jest za wolnością gospodarczą i nie podpisze żadnej ustawy podwyższającej podatki, oraz że z chęcią poszedłby w Marszu Niepodległości, który przecież jeszcze kilka miesięcy wcześniej chciał delegalizować. Duda natomiast bardzo głośno mówił o tym że jest za dobrowolnością szczepień, mocno podkreślał rolę rodziny, jako związku kobiety i mężczyzny ostrzegając przed „lewacką rewolucją obyczajową” w wykonaniu Trzaskowskiego oraz wyraził sprzeciw wobec tzw. ustawy 447 dotyczącej bezdziedzicznego mienia spadkowego. Na 2 tygodnie Konfederacja przestała być dla PiS-u „ruskimi onucami”, a dla PO faszystami. Posunięto się nawet do tego, że nagrano filmik wspierający Dudę pod nazwą “Mimo wszystko Duda” w którym to udział brali rzekomi zwolennicy i działacze Bosaka z I tury. Przekaz był następujący: może i Duda idealny nie jest i wiele rzeczy związanych z jego prezydenturą się nam nie podoba, ale mimo wielu wad z jego strony zagłosujemy na niego, ponieważ nie chcemy marksizmu kulturowego i lewackiej rewolucji ze strony Trzaskowskiego oraz boimy się powrotu PO do władzy. Zagrywka ze strony osób powiązanych z PiS-em okazała się raczej mało skuteczna, bo sama Konfederacja szybko zareagowała i określiła film mianem ustawki pokazując powiązania niektórych występujących w nim osób z partią rządzącą.

II tura

Frekwencja wyniosła 68,18%, co jest wynikiem najwyższym od czasów II tury wyborów prezydenckich z 1995 r. Najwyższa była w województwie Mazowieckim (73%), a najniższa w Opolskim (59%). Ostatecznie zwycięstwo odniósł Andrzej Duda z wynikiem 51,03% nad Trzaskowskim (przegrał mając 48,97%), co pokazuje bardzo mocną polaryzację w polskim społeczeństwie. Różnica w liczbie oddanych głosów pomiędzy kandydatami wyniosła niecałe pół miliona. Warto przyjrzeć się jak wyniki wyborów przekładały się na województwa powiaty czy gminy. Duda wygrał tylko w 6 województwach, reszta padła łupem Trzaskowskiego. Do Dudy należała cała ściana wschodnia wraz z woj. świętokrzyskim i łódzkim. Północną i zachodnią Polskę w całości zagarnął Trzaskowski. Jednak jeśli spojrzeć na wyniki z perspektywy gmin i powiatów to sprawa wygląda inaczej. Duda wygrał w 1872 gminach a Trzaskowski tylko w 601. Jeśli spojrzymy na podział z perspektywy gminnej to wiele gmin znajduje się w województwach w których wygrał kandydat KO. Wynika to z faktu, że w dużych miastach, gdzie poparcie dla Trzaskowskiego jest ogromne, była o wiele większa frekwencja niż w mniejszych ośrodkach, co pomogło mu wygrać w skali wojewódzkiej natomiast w gminach i powiatach lepsze wyniki uzyskiwał Andrzej Duda poza tzw. ścianą zachodnią gdzie w większości gmin i powiatów wygrywał Trzaskowski.

Ciekawym zagadnieniem jest także przepływ elektoratu między I, a II turą. O ile w przypadku Dudy i Trzaskowskiego obyło się bez zmian tak w przypadku pozostałych kandydatów działo się dużo więcej. Elektorat Hołowni poparł w 85,5% Trzaskowskiego, a w 14,5% Dudę. Elektorat Kosiniaka – Kamysza poparł w 77% Trzaskowskiego a w 23% Dudę. Najmocniej podzielony był elektorat Bosaka – 51,5% poparło kandydata Zjednoczonej Prawicy, a 48,5% kandydata Koalicji Obywatelskiej. Narodowcy i konserwatyści nie mogąc znieść w ich ocenie lewicowej postępowości Trzaskowskiego oddali głos na Dudę natomiast liberalny elektorat Korwina-Mikke skłonił się ku Trzaskowskiemu mając nadzieję, że jako prezydent będzie wetował szkodliwe gospodarczo ustawy PiS-u. Największym zaskoczeniem moim zdaniem jest podzielenie się elektoratu Biedronia, który aż w 15% zagłosował na Dudę, a resztę głosów przekierował na kontrkandydata. Jak to możliwe że aż 15% wyborców Lewicy było w stanie zagłosować na pierwszy rzut oka na całkowicie odmiennego kandydata w II turze? Otóż obaj Panowie nie są wcale aż tacy odmienni jak by się mogło wydawać. O ile w sprawach światopoglądowych są po całkowicie różnych stronach tak w sprawach socjalnych są sobie bardzo bliscy i tym zapewne kierowała się część elektoratu Lewicy w II turze.

Polska jest tylko jedna

Wybory prezydenckie 2020 przeszły do historii. Mimo że wiele nas dzieli to należy pamiętać też o tym co nas łączy. Wszyscy jesteśmy Polakami i zależy nam na naszej ojczyźnie. Każdy z nas ma inne spojrzenie na wiele spraw, ale nie możemy pozwolić żeby te różnice wywoływały w nas takie podziały i nienawiść. Polska jest jedna i nie należy jej dzielić na “postępowy lewacki zachód” lub “zacofany ciemnogród ze wschodu” bo takie nazewnictwo nie pomaga, a jedynie pogłębia uprzedzenia i niechęć, która już teraz jest na bardzo wysokim poziomie. Każdy z nas oddając głos na konkretnego kandydata kierował się takimi czy innymi priorytetami, które należy uszanować nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Nie możemy pozwolić na to, by generowana przez partie i media retoryka dzielenia spowodowała, że zapomnimy o tym że tak naprawdę jesteśmy jednym narodem.

Jan Paech


Jan Paech – student politologii na UAM Poznań. Libertarianin z lekką domieszką konserwatyzmu kulturowego. Aktywny działacz poznańskiego oddziału partii KORWIN oraz Stowarzyszenia KoLiber. Miłośnik polityki, ekonomii i historii oraz muzyki rap i rocka.