Czy obowiązek edukacji zapewnia wysoki poziom nauczania? Czy bez niego ludzie nie uczyliby się? Otóż nie. Ingerencja Lewiatana doprowadziła do drastycznego spadku poziomu nauczania. Z ekonomicznego punktu widzenia, nikogo nie powinno to dziwić. Wszelkie systemy z udziałem rozdzielnika są niewydolne, co doskonale pokazuje historia PRL-u. Przekazywanie wiedzy, jest niczym innym jak usługą. Jednakże dość specyficzną. Nie będę tutaj zajmował się problemami związanymi z gospodarowaniem tego dobrem. Skupię się, właśnie, na jego wyjątkowym charakterze.

Zacznijmy od bałaganu pojęciowego. Błędnie stawiamy znak równości, pomiędzy zupełnie różnymi zjawiskami. Analfabetyzmu używamy, jako synonimu głupoty, a wykształcenie mylimy z formalną edukacją. Analfabeta nie koniecznie jest głupcem, a magister zasłużył na tytuł naukowy. Posługujemy się stereotypami. Trudno nam sobie wyobrazić człowieka sukcesu, bez ukończonego liceum chociażby. Wydaje nam się ono warunkiem sine qua non. Pomimo iż historia dostarcza wielu takich przykładów. Weźmy takiego Andrew Johnsona, siedemnastego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który nie skończył nawet podstawówki.Kierujemy się paradygmatami stworzonymi przez ludzi, którzy wykorzystywali edukację do osiągnięcia własnych celów. Religijnych, jak Luteranie, Purytanie, czy socjalnych jak faszyści, socjaliści i naziści.

Luteranie i kalwiniści, jako pierwsi zaczęli wprowadzanie obowiązku edukacji. Luter propagował go, argumentując, że skoro państwo ma prawo wcielać mężczyzn do armii, czy nakładać na ludność podatki, na pokrycie kosztów prowadzenia wojny, tym bardziej ma prawo zaciągać ludzi do walki z diabłem. Walka ta miała odbywać się poprzez propagandę w szkołach. Dzieci uczęszczały do nich pod przymusem i uczyły się zgodnie z programem, narzucanym przez protestanckich władców. W ten sposób, pod przymusem uczono o wyższości wiary protestanckiej i uniformizowano poglądy poddanych. Działanie to, minimalizowało ryzyko buntów i wewnętrznych konfliktów.Prusy były państwem, które najlepiej zutylizowały ten system. Obligatoryjne szkolnictwo umożliwiło, zlikwidowanie różnic kulturowych między podbitymi państwami niemieckimi, skuteczniejszą militaryzację i szkolenie wojskowe populacji. Szkoła była jednym z narzędzi, które umożliwiły stworzenie pruskiego, a następnie niemieckiego militaryzmu. Ciekawym jest także to, że akurat w Niemczech, zdominowanych przez obowiązkową edukację, narodził się pozytywizm prawniczy. Jego sztandarowym hasłem jest, dura lex sed lex.

Zaznajamiając się dokładniej z historią, można zwątpić w argumenty stwierdzające, że publiczna edukacja została stworzona dla czyjegoś dobra. Apologeci tego rozwiązania przyjmują, że w najlepszym wypadku ludzie są głupi i nie potrafią zaopiekować się swymi dziećmi. Mimo to, często od nich słyszymy, że demokracja jest najlepszym ustrojem. Te same osoby, które jeszcze niedawno, nie potrafiły zająć się swoim potomstwem, teraz są w stanie podejmować decyzje, rzutujące na przyszłość narodu. Jakim cudem, ktoś niekompetentny do działań w mikroskali, może takowe podejmować w makro? No właśnie, jak? Czy na pewno bierze się pod uwagę nasze dobro? Czy może prawdziwym celem obligatoryjnego nauczania, jest stworzenie posłusznych i karnych poddanych?Każdy jest inny i na swój sposób wyjątkowy. Jeden uczeń będzie zainteresowany fizyką, drugi muzyką, a jeszcze inny poezją. Dlaczego tych troje ma obowiązywać ten sam program? Dlaczego głupie dziecko zmusza się do konkurowania w klasie z prymusem? Dlaczego, nie zauważa się tego, że każde dziecko uczy się inaczej i potrzebuje innego podejścia? Do tego dochodzi problem przemocy związanej z gangami. W USA jest on tak duży, że ludzie wyprowadzają się z tego powodu na przedmieścia.

Dla ideologów wszelkiego autoramentu nie jest ważne życie jednostek. Liczy się tylko wizja idealnego świata. Nie obchodzi ich, jakość nauczania, kondycja psychiczna uczniów to, że najwięcej nastolatków popełnia samobójstwa w okresie jesiennym to, że dzieci giną, są torturowane psychicznie przez powtarzających klasy wyrostków, a nauczyciele chronieni przez związki zawodowe, wykonują chałturę i rodzice muszą łożyć na korepetycje. Poświęca się najlepszych, najsłabszych i średnich w imię równości. System ten to nic innego jak potwór tworzony przez arogantów, nieudaczników ze związków zawodowych i współczesnych apologetów równości. Ich utopia to świat, w którym wszyscy myślą i mówią to samo. Dlatego w pierwszej kolejności musimy walczyć o zniesienie przymusu edukacji i oddać dzieci rodzicom. W przeciwnym wypadku horrory dwudziestego stulecia powtórzą się.

————————————————————————————————————————————————-

Michał Gorzelniak