Z Warszawy przez Mińsk do Sztokholmu

Zakończyła się dwudniowa wizyta specjalnego gościa Stowarzyszenia KoLiber. Pan Jarosław Romańczuk, po wielu spotkaniach i pracowicie spędzonym czasie w Polsce, z nadzieją patrzy w przyszłość, ale i mówi otwarcie możliwych represjach czekających go w kraju. Jednak nie zasypia gruszek w popiele i już niedługo wybiera się do Szwecji na zaproszenie tamtejszego Ministra Spraw Zagranicznych.

Zakończyła się dwudniowa wizyta wyjątkowego gościa Stowarzyszenia KoLiber. Pan Jarosław Romańczuk patrzy z nadzieją patrzy w przyszłość, ale i mówi otwarcie możliwych represjach czekających go w kraju. Liczy na naszą, bynajmniej nie bierną, postawę.

 

W dniu 12.10.2010r. kandydat na prezydenta Białorusi od samego rana udzielał licznych wywiadów. Spotkał się z Panem Posłem Andrzejem Halickim, przewodniczącym sejmowej komisji spraw zagranicznych, z którym szczegółowo omówił nastroje przeciętnych obywateli i umówiony zakres współpracy między kandydatami opozycyjnymi. Prawdopodobnie z szesnastu startujących, wymaganą liczbę podpisów  do 29.10.2010r. zbierze dwu lub trzech. W tej sytuacji współpraca białoruskich środowisk demokratycznych wzmocni się.

Ponadto, wiceprzewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej rozmawiał z wiceprzewodniczącym również silnej partii opozycyjnej, tj. Prawa i Sprawiedliwości, Panem Posłem Adamem Lipińskim. Rozmowa dotyczyła warunków prowadzenia kampanii wyborczej przez niezależnych kandydatów i słabościach obecnego prezydenta. Na niekorzyśćAleksandra Łukaszenki przemawia obecnie brak dobrych stosunków z sąsiadami, zarówno ze wschodu, jak i zachodu oraz słaba kondycja białoruskiej gospodarki.

Głównym punktem programu było spotkanie z Ministrem Spraw Zagranicznych Panem Radosławem Sikorskim. Pan Minister chciał się dowiedzieć, jak przebiega kampania wyborcza, a Pan Jarosław Romańczuk chwalił się, że już zebrał nieco ponad połowę wymaganych podpisów podczas wieców nieprzerywanych przez jakiekolwiek służby mundurowe, co jest niezwykłym wydarzeniem. Nasz gość podkreślał, jak ważne jest zachowanie Polski wobez potencjalnych zakłóceń przy przynawaniu obserwatorów i członków komisji wyborczych.

Pan Jarosław Romańczuk spędził w Polsce zaledwie dwa dni, ale dla osób, które przygotowywały harmonogram organizacja wizyty była nie lada wyzwaniem. Staraliśmy się wypełnić czas możliwie najpełniej. Największym podziękowaniem za te starania była radość płynąca z oczu PanaJarosława Romańczuka przy pożegnaniu. Odjechał wieczorem pociągiem z Dworca Centralnego w Warszawie już bez obaw, że Polsce nie zależy na harmonijnej współpracy z sąsiadem.

Działa dalej. Nie zasypia gruszek w popiele i wybiera się do Szwecji na zaproszenie tamtejszego Ministra Spraw Zagranicznych. Nie wyklucza kolejnego przyjazdu do Polski.

Życzymy powodzenia w kampanii wyborczej i siły do przewyciężania przeciwności losu.