Wolność, własność, sprawiedliwość. Reszta to pochodne.

W najnowszym numerze „Gońca Wolności” ukazał się niezwykle ciekawa rozmowa z naszym członkiem Jackiem Jasińskim. Bogusław Gosz w rozmowie z KoLibrantem Założycielem, członkiem Centralnej Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia KoLiber szuka odpowiedzi na pytania, które zapewne nurtują każdego z nas. 

Bogusław Gosz: Stowarzyszenie obiegła informacja, iż zdecydowałeś się zostać osobą odpowiedzialną za prowadzenie oficjalnego bloga KoLibra na forum publicystów Salon24.pl. Niegdyś stanowił on prężny kanał wymiany opinii jego członków, ale też wizytówkę ich poglądów. Jakie masz pomysły z nim związane? Czy uda się przywrócić jego dawną renomę, a może widzisz tutaj inną jego rolę?

Jacek Jasiński: Niegdyś rzeczywiście stanowił taki kanał, ale jak można zauważyć, robiąc kwerendę w archiwum bloga, od dłuższego czasu nie wykazuje on aktywności. Wiem, że nie będzie łatwo na nowo rozkręcić spirali czytelnictwa i pozyskać tych, którzy ochoczo będą do niego pisywać. Liczę jednak, że ciężką pracą, wytrwałością i konsekwencją uda się chociaż dorównać do poziomu z czasów, w którym blog rozkwitał. A pomysły? Pole manewru jest raczej wąskie, bo przecież nie będę publikował przepisów na faszerowanego łososia czy opisu metodologii jazdy na łyżwach – to nie ta grupa docelowa. Spodziewać się jednak można głównie komentarzy do wydarzeń otaczającego nas świata, tekstów ideologicznych, recenzji dobrych książek etc. Chciałbym tym kanałem dotrzeć do ludzi, którzy nie mieli do tej pory okazji zetknąć się z marką KoLibra, a którzy stanowiliby wyborny nabytek dla Stowarzyszenia. Co zaś będzie, to czas pokaże. W tym miejscu zachęcam szacowne KoLeżanki i szanownych KoLegów do dzielenia się swoją twórczością. Każdy dobry tekst to nabytek na wagę drożejącego złota!

Od grudnia 2010 r. jesteś członkiem Centralnej Komisji Rewizyjnej – jednego z ciał statutowych Stowarzyszenia. Dla wielu członków KoLibra jest to jednak organ wirtualny, który daje o sobie przypomnieć podczas obrad Konwentu, kiedy to przewodniczący CKR w charyzmatyczny sposób odczytuje roczne sprawozdanie z działalności. Czy jesteś w stanie przybliżyć czytelnikom czym zajmuje się CKR, w jaki sposób przebiegają prace tego ciała między konwentami?

Rzeczywiście prace CKR przebiegają w ciszy i w spokoju, pozostając na uboczu w stosunku do głównego nurtu działalności Stowarzyszenia, niemniej trudno byłoby wyobrazić sobie pracę KoLibra bez kontroli prawidłowości poczynań w kontekście tego, że ideologicznie stawiamy na legalizm. No i pojawiło nam się słowo klucz do zrozumienia idei CKR – „kontrola”. Zadaniem CKR jest bowiem sprawowanie nadzoru nad wieloma aspektami życia Stowarzyszenia. Między innymi sprawdzamy przejrzystość obiegu finansów, przyjmujemy skargi od członków, interpretujemy Statut, uchwalamy regulaminy, przydzielamy mandaty na Konwent czy decydujemy o ustaniu czyjegoś członkostwa. Nie są to może działania, które przekładają się na postrzeganie Stowarzyszenia na zewnątrz, ale i tak są bardzo istotne dla jego wewnętrznej działalności. Same prace od strony technicznej przebiegają dosyć sprawnie dzięki wyjątkowej skrupulatności Przewodniczącego CKR, KoLegi Jerzego Paśko.

Czy była zatem sprawa, nad którą pochylała się za Twojej kadencji Centralna Komisja Rewizyjna, a która stanowiła dla niej jakieś szczególne wyzwanie?

Wyzwanie? Za najtrudniejszą uważam do tej pory nierozstrzygniętą sprawę dotyczącą jednego z członków oddziału Białystok. Jest wielowątkowa i budzi wiele wątpliwości, ale na pewno się z nią uporamy!

Zanim jednak zostałeś członkiem CKR, pełniłeś różne funkcje w oddziale Trójmiasto, którego jesteś członkiem od 30 lipca 2001 r. Stowarzyszenie uformowało się zaledwie rok wcześniej. Spory i godny pozazdroszczenia staż. Pamiętasz ten dzień?

Staż rzeczywiście mam dosyć pokaźny. Pamiętam, że był to rok szczególny, bo wyborczy. Wówczas Unia Polityki Realnej do wyborów parlamentarnych wystawiła swoich kandydatów z list obecnie rządzącej partii i, co ciekawe, w moim rodzimym okręgu kandydat UPR dostał więcej głosów niż obecny poseł PO, Tadeusz Aziewicz, ale to już historia. Działo się wtedy dosyć dużo, ale samego aktu złożenia autografu pod deklaracją członkowską nie pamiętam i podejrzewam, że z tak dużej perspektywy czasowej niewielu by to pamiętało.

 

Reszta artykułu na stronie magazynu „Goniec Wolności„.

Jeśli chcesz nawiązać współpracę z redakcją, prosimy o kontakt z Redaktor Naczelną Natalią Szpurko: natalia.szpurko@koliber.org