Warszawa: Dalej protestujemy przeciwko dyskryminacji mniejszości polskiej na Litwie

14 maja o godz. 14.00 przy ul. Chopina 2 organizatorzy protestu, czyli Stowarzyszenie Memoriae Fidelis, poproszą oficjalnie  Węgrów o pomoc (dopóki przewodniczą do końca czerwca Unii Europejskiej), a następnie przemaszerujemy pod ambasadę Litwy przy Al. Ujazdowskie 14, by pokazać władzom litewskim, że nie zapominamy o narastającym konflikcie.

Przypomnijmy, że ludność polska stanowi w rejonie wileńskim większość. Nieproporcjonalna jest tam obecnie, wzrastająca przez 20 lat liczba szkół i klas litewskich. Podważa to całkowicie argumenty dotyczące niżu demograficznego, względem zamykania polskich placówek. Kwestia szkolnictwa to tylko jedna z bardzo wielu wszechobecnych na Litwie form dyskryminacji Polaków.

Po akcji poproszenia władz Republiki Węgierskiej wszyscy udamy się pod ambasadę Litwy na Al. Ujazdowskie 14. Organizuje go stowarzyszenie Memoriae Fidelis przy wsparciu Federacji Organizacji Kresowych i stowarzyszenia KoLiber.

Organizatorzy chcieliby przypomnieć, że litewscy Polacy, w przeszłości polscy Litwini  są na wileńskiej części Litwy autochtonami od wielu wieków, w odróżnieniu od sprowadzanych w czasie wojny (dzięki pomocy nazistowskich Niemiec i Sowietów) kolonistów – bałtyckich Litwinów. Polscy Litwini wywodzą się ze słowiańskiej grupy językowej, stanowiącej większość na Wileńszczyźnie – już w momencie zawierania Unii Polsko-Litewskiej (!), w odróżnieniu od bałtyckich Litwinów (z których potomków wywodzą się dyskryminatorzy) mieszkających na zachód. Ci ostatni operują językiem z zupełnie innej grupy, stąd łatwiejsze przechodzenie przed wiekami mieszkańców Wileńszczyzny na podobny dialekt, również słowiański, z którego wykształcał się język polski. Niektórzy Polacy nie rozróżniają omawianych wyżej grup, a ponieważ, na skutek wydarzeń z okresu międzywojnia tylko bałtyccy Litwini są określani jako Litwini, a polscy Litwini jako Polacy – stąd błędne wnioski, że Polacy na Litwie nie są u siebie, a nowi mieszkańcy tak. Tu pojawia się osąd, że mogą oni robić na „swojej ziemi” co im się podoba… Ja podkreślamy, każdy jednak ma prawo decydować o tym, kim się czuje, zaś na Wileńszczyźnie starczy miejsca dla obu grup, zaprotestujmy więc przeciw dyskryminacji Polaków.