Trochę inny marsz.

Tegoroczny Marsz dla Kapitalizmu, który katowicki KoLiber tradycyjnie organizuje wspólnie z tutejszą UPR, był dość nietypowy…

Trochę inny marsz.


Tegoroczny Marsz dla Kapitalizmu, który katowicki KoLiber tradycyjnie organizuje wspólnie z tutejszą UPR, był dość nietypowy. Szczególnego klimatu ulicznym happeningom nadają bowiem symboliczne miejsca. Nie bez kozery protesty przeciw wysokim podatkom organizyjemy przed urzędami skarbowymi. Urząd skarbowy doskonale wszak nadaje się na ponury symbol biurokracji i fiskalizmu. Marsz dla Kapitalizmu jest ulicznym wiecem „za” stąd postanowiliśmy zorganizować go w miejscu mogącym uchodzić za ikonę wolnego rynku. Świetnie nadawał się do tego kompleks handlowy „Silesia City Center” w Katowicach. Swoją drogą ciekawe, że w otczeniu wielkiego hipermarketu kwitną malutkie sklepy i punkty usługowe. Czyżby rodzimi czerwoni mylili się twierdząc, że „wielkopowierzchniowce” to zło wcielone i śmierć drobnych sprzedawców? Nie byłby to pierwszy przypadek, gdy lewicowa wizja świata słabo przystaje do rzeczywistości. Nasz przemarsz, wzbogacony licznymi okrzykami, wzbudził poruszenie wśród zakupowiczów. Następnie odczytaliśmy Manifest Kapitalistyczny („Deklarację Bernsteina”) i przyznaliśmy Nagrodę Kapitalizmu. Tym razem „za osiągnięcie sukcesu w zarządzaniu centrum handlowym, które stało się symbolem śląskiego kapitalizmu” trafiła ona w ręce dyrektora zarządzającego SCC Pana Dariusza Rudzińskiego. Po finałowych wspólnych zdjęciach, do których chętnie pozowali z nami reprezentanci dyrekcji, rozeszliśmy się do domów. Mimo drażniącej uczestników mżawki, akcja była z pewnością udana, a lokalna stacja telewizyjna mówiła o nas w głównym serwisie informacyjnym. Może warto zatem w starą formułę Marszów dla Kapitalizmu wtłoczyć nową treść, która będzie bardziej interesująca dla mediów?

Szymon Kotnis
Prezes Oddziału Katowickiego Stowarzyszenia KoLiber