W dniach 10-12 maja w Katowicach odbył się 9. Europejski Kongres Gospodarczy. Jako, że Kongres aspiruje do miana najważniejszego wydarzenia gospodarczego w regionie, z pewnością opinie tam wygłaszane nie powinny być dla nikogo obojętne. Niestety, opinie te nie pozwalają z optymizmem patrzeć w wolnościową przyszłość.

 

Generalnie rzecz biorąc katowicki Kongres różni się znacząco od podobnego wydarzenia organizowanego we wrześniu od 27 lat w Krynicy – w Katowicach dużo więcej dyskusji dotyczy problemów konkretnych branży i rozwoju technologicznego, Krynica zaś skupia się w większym stopniu nad ekonomią polityczną i wszystkimi pokrewnymi do niej tematami. Tym niemniej, tematy takie jak demografia, podatki przyszłości czy „nowy” kapitalizm pojawiały się także w Katowicach.

W panelu otwierającym Kongres były premier Litwy Andrius Kubilius rozpoczął festiwal absurdu z wysokiego C starając się zarysować paralellę pomiędzy Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Unią Europejską i konkludując, że przecież w USA na 60. lecie istnienia mieliśmy wojnę domową, więc ostatecznie Unia Europejska radzi sobie całkiem dobrze. Już abstrahując od porównywania rzeczywistości połowy XIX w. z rzeczywistością XXI w., aż chciało się panu premierowi przypomnieć, aby nie wywoływał wilka z lasu – rosnące dysproporcje między północą a południem oraz brak wzajemnego zrozumienia w kwestii interesów gospodarczych to kwestie, które w Ameryce po pół wieku od powstania doprowadziły do rozlewu krwi. W Europie wystarczyło natomiast tylko 10 lat, żeby partie nazistowskie i komunistyczne uzyskiwały miejsca w parlamentach, rządy przypominały sobie o repatriacjach wojennych, a poziom bezrobocia, w szczególności wśród młodych, osiągał poziomy zazwyczaj utożsamiane z krajami rozwijającymi się.

Chwilę później w trakcie panelu „Nowy kapitalizm – czyli jaki?” swoje refleksję wyrażali przedstawiciele biznesu, NBP i organizacji pozarządowych. W tym miejscu Zbigniew Jarubas z grupy Multico oraz Jerzy Osiatyński z Narodowego Banku Polskiego postanowili „obwinić” za kapitalistyczną chciwość i indywidualizm przechodzący w egoizm społeczny Margaret Thatcher, Ronalda Reagana i Adama Smitha. Zasadnicze problemy tej argumentacji są dwa. Po pierwsze mam uzasadnione podejrzenia, że niestety idea „patriotycznego socjalizmu” zbliżonego do tego, na bazie którego budowało się państwo Izrael za rządów Davida Ben Guriona, jest wciąż żywa wśród elit starszego pokolenia. Pan Profesor Osiatyński potwierdził to chwilę później, postulując wprowadzenie rządowego programu pełnego zatrudnienia jako remedium na pogłębiające się dysproporcje społeczne. Koncepcja ta nie zauważa nie tylko kryzysu gospodarczego do jakiego doprowadziła Izrael w latach 80., co poskutkowało transformacją tamtejszej sceny politycznej w taki sposób, że dziś rząd Izraela nazywany jest „najbardziej prawicowym na świecie” a premier Netanyahu nie ukrywa inspiracji Margaret Thatcher, czego dał wyraz w reformach gospodarczych w latach 90’, które doprowadziły ten kraj do spektakularnych sukcesów, które widać dzisiaj. Po drugie zaś koncepcja ta zakłada również, że to uwolnienie rynków i promowanie indywidualnego sukcesu doprowadziło do kryzysu demograficznego i pogłębienia się nierówności społecznych, a nie, dajmy na to, działania państwa. Takie założenie również jest z gruntu błędne. Sama nauka chrześcijańska zachęca wiernych do samorealizacji argumentując, że w ten sposób są w stanie ułatwić i polepszyć życie innym ludziom, co z resztą zauważył inny uczestnik debaty, ksiądz Jacek Stryczek ze Szlachetnej Paczki: „nie powinniśmy przepraszać za kapitalizm, bo to najlepsze, co spotkało nie tylko państwa jako prezesów, ale też waszych klientów”. Dodatkowo, wybiórczym jest sugerowanie przyczyn zerwania solidarności pokoleń tylko w rzekomych niedoskonałościach kapitalizmu, a nie choćby w opresyjnej polityce podatkowej państwa, zmuszającej obydwie osoby w małżeństwie do pracy, ale przede wszystkim w lewicowych trendach społecznych, które na piedestale stawiają robienie kariery, pełne przygód życie singla i unikanie rodzinnej odpowiedzialności, tym samym dyskryminując kobiety chcące skoncentrować się na opiece nad dziećmi i stawiające na tradycyjny model rodziny.

Podobny wydźwięk miał cały drugi dzień Kongresu, z chlubnym jak zwykle wyjątkiem profesora Roberta Gwiazdowskiego, który na pojawiającą się z ust Kamila Wyszkowskiego z ONZ propozycji opodatkowania robotów odpowiedział zasadnym pytaniem, dlaczego 30 lat temu nie wprowadzono opodatkowania koparek, skoro takowe pozbawiły pracy znacznie więcej osób niż być może w przyszłości zrobią to roboty.

Jednakże, co jest warte podkreślenia to fakt, iż jest nadzieja, i ta nadzieja związana jest z nami – młodym pokoleniem! Kamil Pruchnik, twórca inicjatywy „Młodzi Reformują Polskę” przedstawił na panelu zamykającym Kongres raport w którym dowiódł, iż na 388 kryzysów gospodarczych mających miejsce w ciągu ostatnich 250 lat aż 364 poprzedzonych było bańkami wywołanymi przez ingerencję państwa. Prócz tego raport stworzono w oparciu o austriacką teorię cyklu koniunkturalnego, a poprawności stworzonego w ten sposób wywodu ekonomicznego nie kwestionował nikt poza głównym ekonomistą ZUS-u. Prócz tego panelu także inni spotkani w kuluarach młodzi ludzie zdecydowanie optują za bardziej wolnościową i otwartą filozofią państwa i gospodarki, co daje nadzieję, że jeśli tylko uda nam się przetrwać kolejną dekadę ludzi hołdujących Keynesowi, Blairowi i Schumpeterowi, następne „nowe otwarcie” w końcu pozwoli nam stać się prawdziwie bogatym i konkurencyjnym państwem.

Opracowanie i zdjęcia: Marcel Lesik