Kto rządzi światem?

Dziś odbył się Kongres Nowej Prawicy. W Sali Kongresowej w Warszawie przemawiali do zgromadzonych tłumnie konserwatywnych liberałów m.in. prof. Krzysztof Rybiński, red. Rafał Ziemkiewicz, Romuald Szeremietiew, Janusz Korwin-Mikke oraz… KoLedzy Marcin Kamiński z Sewerynem Szwarockim.

Dziś odbył się Kongres Nowej Prawicy. W Sali Kongresowej w Warszawie przemawiali do zgromadzonych tłumnie konserwatywnych liberałów m.in. prof. Krzysztof Rybiński, red. Rafał Ziemkiewicz, Romuald Szeremietiew, Janusz Korwin-Mikke, Krzysztof Bosak  oraz… KoLedzy Marcin Kamiński z Sewerynem Szwarockim.

Prezes Stowarzyszenia KoLiber oraz Skarbnik wypadli w duecie wprost doskonale.

Padały słowa z analizą obecnej sytuacji. Dzielono się swoimi przewidywaniami oraz dobrymi radami. Właściwie idealnie pasuje tu wiersz wybitnego polskiego poety- Marian Hemara- którego w tym roku mija 110. rocznica urodzin.

 

„Kto rządzi światem?”

Po latach rozmyśliwań,
niemal u schyłku życia,
dokonałem niezmiernie
głębokiego odkrycia.

Moje wielkie odkrycie
raz na zawsze, niezbicie
rozwiązuje odwieczną
zagadkę, mianowicie,

rozstrzyga nieomylnie,
ustala niezachwianie
ostateczną odpowiedź
na ciekawe pytanie,

co dręczy nas od wieków
i wciąż wraca od nowa:
kto rządzi światem? Jaka
mafia anonimowa?

Nie wierzcie w bajki. Nie ma
żadnego synhedrionu
sekretnych władców. Nie ma
żadnych „mędrców syjonu”.

Wiec to bajka. I bujda,
ze „światem rządza kobiety”
i nieprawda, że światem
rządzą Żydzi – niestety.

Nie my, tj. nie oni.
Nie Żydzi i nie masoni,
nie mormoni, nie kwakrzy
nie fabrykanci broni.

Nie junkrzy, nie sztabowi
wojskowi kondotierzy,
nie monopole, kartele,
bankierzy ni bukmakierzy,

Nie związki zawodowe,
nie „standard oil”, nie Watykan,
nie internacjonalka
kalwinów czy anglikan,

nie międzynarodówka
komuny, czy „kapitału” –
Ktoś inny. Kto? – pytacie.
zaraz, ludzie, pomału.

Gotowiście na wszystko?
Ha, dobrze, jam też gotów.
Słuchajcie: światem rządzi
wielka zmowa idiotów.

Światem rządzi sekretna
pomiędzynarodówka
agresywnego durnia
i nadętego półgłówka.

Trade union grafomanów,
tajna loża bęcwałów,
klub ćwierćinteligentów,
konfederacja cymbałów,

areopag jełopów,
jałowych namaszczenców,
pompatycznych ważniaków,
indyczych napuszeńców.

To oni, sprzymierzeni
w powszechnym związku, który
rozstrzyga o powodzeniu
teatru, literatury.

Gramofonowej płyty,
filmu, obrazu, symfonii.
To oni decydują
o kulturze, to oni.

Przydzielają posady
stypendia, nagrody, szanse,
ordery, renumeracje,
bonusy i awanse.

Samym instynktem głupoty
odnajdują sie wzajem.
Rozumieją sie wspólnym
językiem i obyczajem.

I hasłem, które wola
z ochotą raźna i rącza:
kretyni wszystkich krajów
łączcie się! Więc się łączą.

Przeciw wszelkim ambicjom,
przeciw wszystkim talentom,
przeciwko swoim wrogom,
przeciw nam – inteligentom.

To oni – pan generał,
co dziś rozumie bezwiednie,
jak dziś w cuglach, szach mach, wygrać
wszystkie wojny poprzednie.


To cenzor, który skreśla
wszystkie mądre kawały,
tak, aby w rękopisie
same głupie zostały.

To krytyk, co bełkoce,
chociaż nikt go nie słucha
i czepia się cudzego
pióra, jak wesz kożucha.

Ekonomista, który
kosztem ogólnej nędzy
uzdrowi „wymianę dewiz”
i „pokrycie pieniędzy”.

To polityk, mąż stanu
dyplomata, co wkopie
niewinnych ludzi w Azji,
w Afryce i w Europie

w tak trudne sytuacje,
w tak kręte labirynty,
w tak polityczne kanty
i dyplomatyczne finty,

że z nich jedyne wyjście
na świat i światło Boże –
przez wojnę, której nikt nie chce,
przez morze krwi i morze

lecz – oni nas trzymają
w ryzach, za twarz i pod batem.
to ONI – i to jest właśnie
ta mafia, co rządzi światem.

A jaka na nich rada?
Bo czuję moi mili,
ze z dziecięcą ufnością
pytacie mnie w tej chwili.

Muszę prawdę powiedzieć,
wbrew ufności dziecięcej:
niestety, nas jest za mało.
Durniów jest znacznie więcej.

My skłóceni, więc słabi.
Durnie zgodni, więc silni.
My sie często mylimy.
Durnie są nieomylni.

My sceptycy, zbłąkani
na ziemi i na niebie –
a ONI tak aroganccy
i tacy pewni siebie

i tacy energiczni
że serce z trwogi mdleje.
Ach, nie znam żadnej rady.
Mam tylko jedną nadzieję.

Żyje tylko ta drobna
otucha i nadzieja
ze my umiemy śmiać się.
A durnie nie umieją.

Kto wie… może po wiekach,
kto wie… może w oddali,
to jedno przed durniami
obroni nas i ocali.

Tym śmiechem was zasłonię
i do serca przygarnę.
I może nie pójdziemy
ze wszystkim na he… marne

Marian Hemar, 1961r.
wiersz nadesłał B. Pulwicki/Kanada